31 marca 2016

120

jestem jego alter ego, Żulczyk powiedziałby za mnie Lubię go, Jezus Maria, potwornie go lubię; ale to nie mogło się udać

samotność jest ok. rozwijam się w niesamowitym tępie, w przyśpieszonym rozkładam płatki i listki, a nawet gdy jestem w lekkim stanie nietrzeźwości i okropnego smutku nie popełniam głupich błędów. 
ostatnio trochę nie za bardzo mam wpływ na własne życie, jestem we Wszechświecie

119

końce były moim początkiem
potrzebuję Superbohatera 

30 marca 2016

118


"jak ogarnę naukę, to zacznę Cię odwiedzać"


śmieszne uczucie nie mieć kontaktu z rzeczywistością, tylko żyć we własnej głowie
końce końców, entuzjazm, 14 maja płacz ze szczęścia, prawko, a za rok może Varadero, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem 

29 marca 2016

117


w Gdańsku świeciło Słońce, wraz z moim przemieszczaniem się niebo robiło się coraz ciemniejsze, zachciało mi się płakać, wysiadając z autobusu wraz z pierwszą łzą na policzek spadła mi pierwsza kropla deszczu
i zaczęło lać
nie mam pulsu, nie kontaktuje się z rzeczywistością

27 marca 2016


116


do wczoraj powtarzałam sobie, że gorzej być nie może. dziś o ósmej rano okazało się, że może być siedem razy gorzej. umieram z martwienia się, wszystko, ale nie on. 
to są tak kiepskie żarty, jest coraz gorzej. zaraz znów zacznę płakać, bo nie wytrzymuję.
115

zeszły rok był okropny. aktualnie ten też nie jest zbyt dobry. mam trochę pecha, karma mnie nie obowiązuje, chyba, że w kolejnym wcieleniu. w poprzednim poznałam jedną z najcudowniejszych osób w moim życiu, o którą jako jedyna się martwię i która uważa mnie za Sherolcka.
mam tylko niesamowite szczęście do osób, które mnie otaczają. żywe dowody na to, że prawdziwe przyjaźnie istnieją. diamentowe. poza tym co chwilę jestem w dupie, stałym bywalcem. rzadko wychodzę, częściej jestem stamtąd wyciągana. na robienie tarty, żeby nieść w doniczce świeże oregano, po uśmiechy, po te piękne wartościowe rozmowy, po to, że ktoś do mnie dzwoni pięć razy z rzędu, bo napisałam "potrzebuję rozmowy", bo ja strasznie dużo jestem w stanie zauważyć i odczytać, jak Sherlock.

jestem królem kosmosu, pandowym. cały Wszechświat mi mówi i daje znaki, że matura w tym roku to zły pomysł, albo przynajmniej, że zbyt fajnie nie będzie. jeśli tak się stanie, to ten rok do końca będzie cudowny. będę miała czas na czytanie książek, zobaczę i poczuję Barcelonę, będę gotowała, nauczę się gry na pianinie, ale najpierw wcisnę go do mojego pokoju, albo drugiego domu, potem skoczę sobie na studia, gdy nabiorę pewności do tego czego chcę od siebie i od życia.
pogubiłam się już jakiś rok temu, ponad rok temu. fatalne uczucie, bezustannie gryzie, nie daje spać i sprawia, że jestem w stanie, w którym chyba nigdy nie byłam. w stanie w którym już sama sobie ze sobą nie radzę. już nie wiem czy to ze zmęczenia, psychicznego wykończenia. dlatego, że nie umiem odpoczywać, dlatego, że za dużo się martwię, dlatego, że w siebie nie wierzę.



25 marca 2016

114

czuję się bezżyciowo
nieużytecznie
bezprzyszłościowo
śmieciowo
chcę do mojego drugiego domu
zostać tam na zawsze pod kołdrą
113

zaczynam być jak z filmów Woodiego Allena, a miałam być jak główni bohaterowie filmów Wesa Andersona
112




tarta czekoladowa i latte są zawsze ratunkiem, a mój wygląd skutkiem pory nocnej, szotów oreo, dostawania różowych róży na poprawę nastroju, nauki krojenia, ugniatania ciasta, kanapek w Subway'u o pierwszej w nocy i bycia czekoladowym Indianinem
mam przy sobie najcudowniejszych ludzi, tata powiedział, że muszę znaleźć tak fajnego mężczyznę jak on
jest odrobinkę lepiej, nie najlepiej, bo nadal się boję











23 marca 2016

110

niech mnie ktoś zabije, albo sama to zrobię
zaraz nie wytrzymam 
nigdy tak źle nie było 
109


bawię się świetnie. 

trzeba będzie zacząć wszystko od nowa, ale najpierw muszę się jakoś podnieść. jeszcze nie wiem jak i nie zrozumie tego nikt komu nie napluto w twarz tyle razy, komu nikt nie robił w kółko pod górkę. 
jestem po prostu zmęczona próbowaniem, uczuciem bezradności, chęcią nieżycia. nie wiem co się ze mną dzieje, ale to skutki depresji.
jeśli przez resztę życia mam mieć takiego pecha, to ja zamieszkam w Indiach, u mnichów buddyjskich. 

21 marca 2016

106

już nie wiem co mogłabym zrobić
chyba tylko herbaty

za dwa dni mi przejdzie, przejdzie mi
jak już wypłaczę wszystkie łzy
105

potrzebuję odpoczynku od życia
104

już próbowałam wszystkiego. dlaczego akurat mi się to przytrafia?
bezradność i bezsilność, to najbardziej skurwiałe uczucia na świecie.

nie chcę tej szkoły, matury. chcę spokoju, albo umrzeć. to są żarty. to są tak kiepskie żarty.
najlepsze i tak jest to, że ja nic złego nie zrobiłam, a dostaję po twarzy. conajmniej dwa razy tygodniowo.
ciągle w kółko na nowo próbuję. za to ciągłe próbowanie obrywa się podwójnie, bo już dawno powinnam się poddać i leżeć.

nie mam już naprawdę sił, gratulacje dla tego kto to wymyślił.
mam nadzieję, że wszyscy którzy mi to robią będą z siebie dumni.



103


ostatnio ktoś mi powiedział, że umiem się dopasować do człowieka, czuć to co on i mu pomóc
tylko, że do mnie nie dopasował się jeszcze nikt, poza jedną osobą, której nie ma.
która była zbudowana z tych samych atomów, co ja. która w miesiąc wywróciła mi cały świat. 
według Świetlickiego: kobieta i mężczyzna przedzieleni światłem. światem. światłem.
potem pozostał ból wewnętrzny. rozbicie duszy na malutkie kawałeczki, chęci poskładania, ale jak tu składać, gdy brakuje jednego najmniejszego elementu, który jest tak znaczący by dopełnić całość.
są ludzie, którzy robią na Tobie tak ogromne wrażenie, którzy myślą i patrzą na świat do tego stopnia podobnie do Ciebie samego, że to staje się przerażające. potem znikają. 
pozostaje rozgoryczenie i uczucie, że czegoś Ci brakuje. 


poniedziałek. od początku. cały Wszechświat przeciwko mnie.



102

chciałabym przeczytać coś o Nas. u Świetlickiego, Stachury, Hłasko. nikt jeszcze o Nas nie napisał.
wiesz co to dla mnie znaczy? 

20 marca 2016

101

czasem się w kimś gubię i nie wiem co mam robić, bo chciałabym zniknąć. przespać z dwa dni, nie myśleć, nie musieć. jutro wiosna. zbyt dużo widzę, oczyma duszy, przez co te moje w oczodołach się męczą. zbyt dużo analizuję. jestem wrażliwa. zbyt wiele zauważam i rozumiem. umiem przyznać się do winy i doświadczać. ciągle się rozwijam, z każdą jedną myślą przelatującą przez mą głowę, w jednej minucie jest ich tysiąc. nie ma w tym nic nadzwyczajnego, nic co można podziwiać. to przykre.

tymczasem, wierzę, że już kiedyś się znaliśmy. ten miły głos już słyszałam. to nie deja vu. wyjątkowe uczucie. tego nie potrafię przeanalizować, wyciągnąć jasnych wniosków.
sprzeczności. lubię wiedzieć czego się spodziewać. to jest tylko przyjaźń i doskonałe zrozumienie. chęci opowiedzenia swoich myśli i definiowanie wspólnych pojęć. poza tym jestem ostrożna, bo nie mogę narażać się na żaden ból. już wystarczająco dużo było go w zeszłym roku.

chłopak Marysi stwierdził, że dlatego ja nikogo nie mam, bo gram w fife i nawijam o mustangach.
bo wszystko biorę na logikę, bo problem u mnie zaczyna się wtedy, gdy już po 20 próbach nic nie mogę zrobić, bo rozwiązuję to, co inni by przecieli. bo Sarze, to tylko czasem chce się płakać, ale choćby skopało się ją po wątrobie, to ona to wypłacze i dwa dni później z podniesioną głową i uśmiechem na twarzy, zaczyna od nowa.

pracuję nad tym, żeby już w ogóle nie upadać.
to co skończyło się tej zimy, spłynęło po mnie lodowatym strumieniem. o złych rzeczach zapomniałam, o dobrych pamiętam kiedy zechcę. czuję, że się już z tym wszystkim pożegnałam.
jestem jak kwitnący polny kwiatek. jestem sobie sama Słońcem,  a w moich promieniach niejedni się ogrzewają, ja o tym wiem, mówią mi o tym.

czas spać, bo już z tej gorączki majaczę


17 marca 2016

98

moja pani od chemii mówi, że bardzo dobrze, że będzie jeszcze lepiej i, że matura ma być trudna, bo ja umiem te trudne rzeczy, a te łatwe dopracujemy i będzie cudnie

ja myślę, że za rok i tak będę musiała poprawić, samokrytycyzm stopnia najwyższego
jakoś mi milej i lepiej


16 marca 2016

97
pytanie: czemu u Misia Sary nie najlepiej?

ok muszę się zabić do matury 


to są kiepskie żarty, jak ja to wytrzymam to wytrzymam już wszystko
zresztą co chwilę tak sobie powtarzam
daję do myślenia i poruszam, chyba właśnie kimś takim chciałam być


15 marca 2016

96

jest tak źle, że nawet kupno książki i przepyszna kawa nie są w stanie mi pomóc
nawet "zostańmy poetami" mi nie pomogło
dno samooceny, czołg po mnie przejechał, chcę się zawinąć w koc i tak zostać
świat ostatnio jest zły, wszyscy są źli, a ja nie umiem powstrzymać łez i tracę wiarę
jak to pisał Stachura, a nadawca mojego tytułu Króla Kosmosu, odczuwał:
"Cierpienie nie ma granic. Cierpienie jest jak Wszechświat. I jak mówi się o Wszechświecie, że jest skończony, ale nieograniczony-tak samo można cierpieć więcej, niż jest w mocy człowiek znieść. Cierpienie to jest Wszechświat. Drugi Wszechświat."
tak się czuję

powinnam zostać wykładowcą języka polskiego, psychologiem albo psychiatrą


14 marca 2016

95

delikatna agonia, niech ta szkoła się już skończy
jestem psychicznie wykończona

i błagam, a jednak wszystko mi jedno
zapomina się, gdy trzeba i wypada
czasem ciężko jest się z bezsilności nie położyć i nie poleżeć aż wszystko się skończy
trzeba z wyprostowanymi plecami, z głową wysoko uniesioną iść w ten cały huragan
i nie dać się zmieść
moja ostatnia prosta, a potem będę płakać ze szczęścia, że to już się skończyło


13 marca 2016

94

pełna desperacja, to szukanie kogoś przez portale typu Tinder czy Badoo
brak szacunku do siebie samego i tej drugiej osoby
w ostateczności, gdy patrzy się na to z boku nie wiadomo czy śmiać się czy płakać
zdecydowanie płakać
ze śmiechu

przyjdzie jeszcze wielkie zdziwienie, ale nie do mnie, mnie już mało co dziwi
witamy w dwudziestym pierwszym wieku, w którym ludzie nie potrafią rozmawiać, słuchać i wzajemnie się szanować
oczywiście poza Nami
a i tak nic więcej z tego nie będzie, bo rakiety nie dolatują

wczoraj bawiłam się świetnie, mam cudnych ludzi wokół siebie
wygrałam w fifę, strzeliłam dwie bramki Balotellim i uchodzę za dziewczynę idealną, bo nigdy nie mam o nic problemu i jestem uśmiechnięta



10 marca 2016

92


 To, co czuję jest dla Ciebie nieużyteczne, wiem. Ale kiedyś będziesz miał wiele rzeczy za sobą i mało przed sobą. Będziesz może szukał wśród wspomnienia jakiegoś oparcia, czegoś, od czego zaczyna się rachubę lub na czym się ją kończy. Będziesz już całkiem inny i wszystko będzie inne, i nie wiem, gdzie będę, ale to nie ważne. (...) 
Pomyśl wtedy, że mogłeś mieć moje sny i głos i troski i nieznane mi jeszcze pomysły. I moją niecierpliwość i nieśmiałość, że w taki sposób mogłeś mieć świat po raz drugi. A kiedy będziesz tak myślał, nie ważne będzie, żeś nie umiał, czy nie chciał tego mieć. (...) Ważne będzie tylko, że byłeś moją słabością i siłą, utratą i odzyskaniem, światłem, ciemnością, bólem – to znaczy życiem… 
Będziesz trwał w pyle, w który zmieni się moja pamięć zatrzymana na zawsze, silniejsza niż czas, niż gwiazdy, silniejsza niż śmierć… (...) Milczysz? To dobrze. Nie mów „zapomnij”. Nie mów tak. Jesteś przecież rozumnym mężczyzną. 
Więc gdybym zapomniała, to nie byłabym już ja, bo Ty wszedłeś we wszystkie moje rzeczy, zmieszałeś się z najdawniejszymi wspomnieniami, doszedłeś tam, gdzie nie ma jeszcze myśli, gdzie nie rodzą się nawet sny. I gdyby ktoś wydarł Cię ze mnie, zostałaby pustka, jak gdyby nigdy mnie nie było… (...) Chciałam o Tobie zapomnieć, jednak gdy patrzyłam na Błękitną Ziemię, było tak, jakbym patrzyła na Ciebie. Bo Ty jesteś wszędzie, gdzie patrzę. 
— Stanisław Lem

91

owszem, można tęsknić za czymś czego się nigdy nie miało
to już jest jakiś wyższy stopień szaleństwa
oraz towarzyszący temu ból
90

gdy można wszystko, to tak naprawdę nie można nic

zmęczenie drukowanymi literami
zrozumienie najmniejszą czcionką z możliwych
jak cyferki w ostatnim dolnym rzędzie podświetlane u okulisty
których nie widzę

dobrze, że tylko tego nie widzę
niedobrze, że widzę za dużo
co jest pomiędzy dobrze, a niedobrze?



09 marca 2016

89

mówię:
jeśli Ci nie wyjdzie to co z tego
porażki są super
bez nich nie byłabyś w tym miejscu, w którym jesteś teraz
i możesz wspinać się jeszcze wyżej

gdybym ja sobie umiała tak pomagać, jak innym...



dwunasta czas (nie) spać
88

https://soundcloud.com/navnelos/elektrisk-hand

na pustkę
na samotne marcowe wieczory
po dniach w których
padał pierwszy wiosenny deszcz
a mama dostawała wymarzone prezenty



87 

przez dosłownie sekundę, siedząc w wannie czytając Różyckiego, pomyślałam
mogłabym zacząć z Tobą wszystko od nowa

potem stwierdziłam, że od nowa, w tej relacji nie ma racji bytu
w tej relacji już nic nie ma racji bytu
poza wspomnieniami, które upycham w mały kartonik po butach, rozmiar 36




86

mam dziurę na wylot
napiszę książkę

powinnam zajmować się sztuką albo ludzkimi duszami



08 marca 2016

85

umrzeć, wyjechać, nie zareagować?

jest tak, że teraz zaczyna się dorosłe życie i spanie po 6h, żeby ze wszystkim zdążyć. a dołeczek w policzku mam coraz głębszy. wiosna.

potem zejdzie ten cały stres i lekka adrenalina, będzie można uczyć się hiszpańskiego, gry na pianinie i mam nadzieję nareszcie zobaczyć ukochaną Barcelonę.

ktoś chce być u mnie na miejscu numer jeden, ale chyba nie chcę. jestem niedoleczona, niegotowa na te całe cyrki zwane miłością. może kiedyś zmienię co do tego zdanie.
chyba, że coś mnie zaskoczy. ktoś. trzeba by było mi cały Wszechświat przestawić, żebym się zakochała.

ćwiczę pamięć i pamiętam o zapominaniu
śniłeś mi się

06 marca 2016

83

-chyba zostanę farmaceutą, wtedy na pewno umiałabym gotować metę
-mielibyśmy interes, przeskalowali go na skalę krajową i po roku zwinęli. potem wyjechali, i Ty pisałabyś książkę, a ja nie robił nic tylko leżał i tylko my. moglibyśmy robić co chcemy

82

o 3.30 chodzi o to, że przy sobie ma się cudownych ludzi, z którymi się śmieje i płacze gdy zajdzie potrzeba. aktualnie matura jest mało ważna. 


05 marca 2016

81

"wiedziałem, że Ty jesteś Anioł nie człowiek"

podobnie słyszę od reszty ludzi. dziś bawimy się z Marysią, moim squad goals 





03 marca 2016

80

czegoś mi brakuje
już dawno o siódmej rano się tak nie uśmiechałam
już dawno nie byłam w takiej dupie jak teraz
no ale nic
mówię tacie:
tato, wyjedź gdzieś z mamą poczujesz się lepiej
tata na to:
czuję się lepiej, gdy na was patrzę (mnie, mamę i Sybillę)

miał rację, bo mu pomogło patrzenie, mi pomogło jego pytanie, czemu mam takie zapłakane oczy, przynoszenie czekolad i pytanie jak się czuję, planowanie urodzin niespodzianki mamy
nikt na świecie nie ma lepszej rodziny ode mnie

z natury jestem osobą, która docenia to co ma, zanim to straci, jeśli w ogóle straci.
bo czasem nie wiadomo, że tak jak człowiek by chciał, nie byłoby akurat gorzej.
w dwóch przypadkach się sprawdziło. tylko, że teraz ja doceniam to co mam, chcąc więcej tych rozmów, nocnych i porannych wiadomości, doceniam to najbardziej i już boję się, że jednak z powodu małego niedopatrzenia, upuszczę to i się roztrzaska.
a my nie możemy się tłuc, doskonale o tym wiemy.
idę spać, bo już mi się mózg miesza

02 marca 2016

79

wolę Świetlickiego czy Stachurę? tylko jedna osoba zna odpowiedź na to pytanie i mówi, Ty mnie rozumiesz, dlatego lubię mówić Tobą, gdzieś zgubiło się
(nie) tęsknić 
78

czasem ukojenie
czasem paranoje
co dalej? 

01 marca 2016

77

te oczy to mnie chyba szczypały, bo chciało mi się płakać. teraz jest już gorzej.


siedzę, ryczę, wyję, łkam i czytam muszę Cię naprawić
no to dalej płaczę ze wzruszenia, że coś znaczę, że aż tyle
gówniany dzień
76

trochę źle, trochę ciężko. to będą najgorsze dwa miesiące, a potem czekam na obiecany tort czekoladowy i ten uśmiech. będzie wiosna, to mnie trzyma. na nadgarstku w postaci malutkiego złotego serduszka mam nieskończoność moich rodziców. na szczęście!