21 marca 2017

266


ponad rok temu, to wszystko się zaczęło. niewinnie, z przymrużeniem oka, od poezji.
ponad rok temu, nawet nie pomyślałabym, że pójdzie w taką stronę, stronę (jak to mówisz) prawie małżeństwa. kłóćimy się okropnie, ranimy, płaczemy, ale nie potrafimy bez siebie żyć. w książkach, które czytają natolatki tak piszą. ostatnio jest cudownie, bo w nas kwiaty kwitną i ptaki śpiewają. mimo przemęczenia, jest nam cudownie. robimy razem śniadania, słuchamy jazzu, spotykamy się ze znajomymi, śmiejemy się i rozmawiamy. jest mi tak głupio szczęśliwie. czuję przypływ entuzjazmu, jak po dostaniu rzeczy o ktorej od dawna się marzyło. tylko, że to nie rzecz. to aż człowiek. na wyłączność mój i bez końca mi oddany.

12 marca 2017

265 

Sara, kocham Cię, bo jest w Tobie taka nieskończoność gracji, powiedziałaś mi tylko "napisz mi jak wrócisz do domu", bo chcesz upewnić się, że wrócę cały i zdrowy. To była taka kochana troskliwość, ale wypowiedziana z taką kobiecą dumą i gracją, tak elegancko i wiem, że domyślasz się, że zapaliłem z chłopakami i wiem, że powinnaś być wściekła, ale Ty mi tak ufasz, że serio wiesz, że nie robię nic złego. Sara, ja właśnie zauważyłem jak bardzo mnie kochasz i jak bezgranicznie wierzysz w moją miłość do Ciebie.




05 marca 2017




masz we mnie wszystko i chcesz jeszcze więcej, albo po prostu nie zauważasz. boisz się nazywać swoje uczucia, bo boisz się o moje, o mnie, za mnie. łączysz ze mną przyszłość, mam na Ciebie wpływ, przyzwyczajasz się do mnie i za mną tęsknisz (tak to właśnie tęsknota), z nikim Ci nie będzie lepiej niż ze mną, zauważ to, błagam. bądź dla mnie. opiekuj się mną. dbaj o mnie i nie puszczaj.


napisane pod koniec maja, gdy już mnie kochałeś, tylko jeszcze o tym nie wiedziałeś
264


Zapaliłem papierosa, choć wcale nie chciało mi się palić. Ale musiałem coś robić. Nieustannie. Żeby nie myśleć. Żeby ani przez chwilę nie spojrzeć prawdzie w twarz. A raczej w twarze, bo prawda, którą chciałem poznać, miała ogrom twarzy. Dziesiątki, setki twarzy. Miała też jedną i przeogromną twarz; była nią bezsilność. Porażająca. Wiedziałam, czułem, że źle się dzieje, i nie potrafiłem niczego zrobić. Nie miałem wyjścia. Ot, po prostu nie miałem wyjścia. Być może wszystko to było złudzeniem, być może istniało jakieś rozwiązanie, ale nie potrafiłem go znaleźć.
— Jarosław Borszewicz "Mroki"








JA

03 marca 2017

263

jestem jak połączenie muzyki klasycznej i jazzu; on rap z krwi i kości
polecam nie tylko wspólne łóżko, ale w szczególności wspólne życie, bo takie połączenie jest nadzwyczaj iskrzące, wbrew pozorom ciepłe i rozumiejące się

02 marca 2017

262


cudownie jest móc powiedzieć komuś o swoich problemach, szczególnie tych mało znaczących. czuć, że ktoś będzie stał przed tobą i za tobą. dobrze mieć osobę za ciebie odpowiedzialną.