25 czerwca 2017

275

piszę tu tylko dla siebie. to jedna z wielu rzeczy, które robię dla siebie. ostatnio siebie straciłam, ale już jestem. albo dopiero. i czuję, że mogę wszystko. czuję, gdy o piątej nad ranem nie mogę spać, a On przez sen się do mnie przytula, że jestem szczęśliwa. jestem tam gdzie być chciałam. przede wszystkim czuję przy Nim, że nie muszę studiować medycyny,  prawa czy skandynawistyki, że nie potrzeba mi tytułu doktora, a nawet licencjat mi niepotrzebny. mogłabym też nie mieć matury. On będzie uważał mnie za najmądrzejszą kobietę i za tą, która będzie jako pierwsza sprawdzała i poprawiała Mu jakąkolwiek pracę pisaną na studia, potem magisterkę i w końcu doktorat. z którą chciałby pisać teksty. której zdanie i wsparcie ma ogromne znaczenie. zawsze powie mi, że mam zrobić to, co uważam za stosowne. i jak mówię Mu, że tak naprawdę w głębi serca, to chciałabym zajmować się domem i wychowywać dzieci, to On też z całego serca tego pragnie. pragnie, żebym była szczęśliwa. nie muszę udowadniać, że jestem mądra. czuję się taka. kochając siebie samą, sprawiam, że On kocha mnie jeszcze bardziej.